sobota, 8 sierpnia 2015

Od Filippy: Przesyłka

Fil miała dziś wyjątkowo dobry nastrój. Siedziała na gzymsie wesoło majdając nogami. W palcach obracała swój kryształ - cyrkonię - i obserwowała tętniącą życiem ulicę. Ile to już minęło odkąd znalazła to świecidełko i trafiła tutaj? Trzy lata? Cztery? Dziewczyna straciła rachubę. Wcale nie tęskniła za wilczym życiem. Jako człowiek o wiele łatwiej mogła okradać innych, a co za tym idzie nie chodziła już głodna i nie musiała żebrać. Tak. Teraz ma zdecydowanie lepsze życie.
  Przyjrzała się swojemu talizmanowi. Nic niezwykłego: błyszczący biały, półprzezroczysty kryształek, nawet nie zbyt dobrze oszlifowany, na najzwyklejszym, lecz wytrzymałym rzemyku. Filippa czuła, że kamień nie trafił do niej przypadkiem. Za bardzo do niej pasował. Ze złodziejskiego doświadczenia wiedziała, że cyrkonie nie są zbyt drogim materiałem. Jubilerzy często zastępowali brylanty świetnie oszlifowanymi cyrkoniami, do złudzenia przypominającymi swoich cennych kuzynów. Często nie oblekano ich nawet prawdziwym złotem ani srebrem, a jedynie stopami tych metali. Takie naszyjniki, bransolety, kolczyki i inna biżuteria były tanie w produkcji i drogie w sprzedaży. Wykonane były z niezwykłą precyzją i każdemu kupującemu wydawało się, że są warte swojej ceny (zawsze zbyt wygórowanej). Ileż to razy zwijała komuś jakieś błyszczące cudeńko, by na następny dzień dowiedzieć się, że zamiast diamentów i brylantów ukradła tanie cyrkonie.
  ,,Kłamliwe, nic nie warte, a jednak kryształ" pomyślała. ,,Zupełnie jak ja."
  Dziewczyna schowała talizman pod płaszczyk i owinęła szyję szalem. Zerwana noc zaczęła dawać jej się we znaki. Przeciągnęła się niebezpiecznie wisząc na krańcu gzymsu i ziewnęła potężnie, kładąc przy tym uszy po sobie. Cały czas ciekawiło ją dlaczego po zmianie w człowieka pozostały jej te wilcze słuchy. Nie rozważała jednak długo nad tym tematem. Zwłaszcza, że dzięki temu lepiej słyszała, a co za tym idzie - szybko reagowała. A szybka reakcja to w złodziejskim interesie podstawa.
  Nie żeby Fil była tylko uliczną złodziejką. O nie! Dziewczynka mimo młodego wieku dorobiła się reputacji doskonałej kurierki. Była mała, szybka i nie zwracała na siebie większej uwagi. Dzięki temu przekazywane jej przesyłki i listy zawsze docierały na czas do adresata bez uszczerbku. A ona jednak rzadko dostawała za to dobry napiwek.
  Filippa zdecydowała się w końcu zejść na dół. Zgłodniała nieco, a nie miała żadnej kasy. Wypadałoby zrobić jakieś szybkie zlecenie i może dyrektor poczty wypłaci jej co nieco. Dziewczynie nie chciało się kraść jedzenia. To było dziecinnie łatwe, nie przedstawiało żadnego wyzwania. Nie zniżyłaby się do takiego poziomu, dopóki by nie musiała. Podeszła na drugą stronę dachu i zeskoczyła na przybudówkę poniżej. Jakiś metr dalej z budynku wystawała jakaś rura znikająca w ścianie sklepu naprzeciwko. Fil skoczyła, chwyciła się rury (na szczęście wytrzymała jej ciężar), przebujała się do przodu, puściła i miękko wylądowała na ziemi. Pogwizdując ruszyła do stacji poczty.

  - Na pewno nie ma niczego do roboty? - zapytała proszącym głosikiem Filippa.
  - Niestety, panno Aldre. Musi panienka zajrzeć później - odpowiedziała starsza kobieta za biurkiem, pani Swiftspirl.
  Starsi kurierzy mawiali, że za ,,zamieszłych czasów" była to najlepsza kurierka jaką widziało to miasto. Wróciła do niego po niedługo po odbudowie i zajęła się zarządzaniem pocztą. Uważała, że jest już za stara na bieganie po ulicach.
  - Ani jednego listu? - nalegała dziewczyna.
  - Ani jednego. Idź już do domu, masz swoją zmianę dopiero jutro rano.
  Fil już miała odejść kiedy nagle do budynku poczty wszedł jakiś mężczyzna. Z kieszeni wystawała mu odznaka detektywa.
  ,,Naiwniak" pomyślała Filippa. ,,Myśli, że ze względu na pozycję nikt mu nie spróbuje tego ukraść? Co za zlekceważenie."
  Gdyby nie sytuacja dziewczyna z pewnością zabrałaby mu ją sprzed nosa, by nauczyć gościa odpowiedzialności. Teraz jednak była pod okiem pani Swiftspirl. Zaciekawiła ją także koperta w ręku przybysza. Czyżby szykowała się dla niej jakaś robota...?
  - Dzień dobry - rzucił detektyw. - Czy można...
  - Pewnie, że można to nadać, to poczta do cholery. Czemu zawsze wszyscy się głupio pytają? - przerwała mu pani Swiftspirl.
  - Mój błąd - mężczyzna uśmiechnął się przepraszająco. Nawet nie zaszczycił Filippy spojrzeniem.
  - Adresat? - spytała staruszka zapisując dane przesyłki.
  - Atrium Nightmare. Prawdopodobnie będzie w bibliotece. Chciałbym, żeby dostarczono jej te wyniki dochodzenia jak najszybciej.
  - Dobrze - starsza pani przybiła na liście pieczątkę poczty, po czym zwróciła się do trzynastolatki: - Fil, wiem, że to nie twoja zmiana, ale mogłabyś...
  - Się robi, pani Swiftspirl! - Filippa zasalutowała, chwyciła list i wybiegła na ulicę.
  Po drodze cały czas powtarzała sobie nazwisko odbiorcy. Atrium Nightmare, Atrium Nightmare...Drogę do biblioteki znała doskonale. Kiedyś nawet planowała coś stamtąd ukraść po zmroku, ale ostatecznie porzuciła ten zamysł. Ochrona była zbyt dobra. Poza tym gdyby ją złapali zostałaby wpisana do kartoteki. Jej nazwisko byłoby już na zawsze w aktach władz. Straciłaby anonimowość jako złodziejka. Być może straciłaby pracę...nie, takiej opcji nie ma. Biblioteki nie da się okraść.
  Ruch przed budynkiem zadziwił ją. Minęła kilku funkcjonariuszy władz miasta, kolejnych dwóch detektywów i ochroniarzy. Co tam się stało?
  Weszła do środka dopiero po tym, jak pokazała jakiemuś ważniakowi w garniaku pieczątkę poczty na przesyłce zaadresowanej do Atrium Nightmare. To musi być ktoś cholernie ważny, bo koleś nawet wskazał dziewczynie gdzie stoi adresatka. Była to białowłosa dziewczyna. Stała do Filippy tyłem, więc gdy kurierka do niej podeszła musiała ją delikatnie szturchnąć palcem.
  - Przepraszam. Czy pani Atrium Nightmare? - powiedziała.
  Atrium odwróciła się w jej stronę i dziewczynka nie mogła ukryć zdziwienia. Dopiero teraz zauważyła parę białych, wilczych uszu wystających spomiędzy włosów odbiorczyni.
  Ona również była kiedyś wilkiem!
  - Tak? - odparła krótko Atrium.
  - Przesyłka - wyjaśniła Fil gapiąc się na wyższą dziewczynę okrągłymi jak spodki oczami.
  Odkąd mieszka w mieście NIGDY nie spotkała innego wilka. Ludzie często dziwnie przyglądali się sterczącym uszom trzynastolatki. A ją zawsze dziwiło, że inni takich nie mają.
  Atrium odebrała od niej list i popatrzyła na nadawcę.
  - Nareszcie! - powiedziała do siebie. - Trzymaj. Należy ci się.
  Białowłosa dała Fil drobne wynagrodzenie. Dziewczynka schowała cenny napiwek do kieszeni płaszcza. Dalej jednak przyglądała się uszom dziewczyny. Ta zwróciła uwagę,ii że kurierka stoi jak słup soli i przerwała czytanie otwartego listu.
  - Coś nie tak? - zapytała.
  Filippa zebrała się do odpowiedzi:
  - Czy pani jest wilkiem? A raczej, czy BYŁA pani wilkiem?

Atrium? Będzie cię męczyć pytaniami x3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz