piątek, 14 sierpnia 2015

Od Kevin'a/Mike'a: Zwykła pogawędka

W bibliotece panował o wiele większy ruch i harmider niż zwykle. Powiem wprost, ani trochę mi to nie odpowiadało. To miejsce było dla mnie swego rodzaju oazą, można stwierdzić, że nawet drugim domem. Zazwyczaj nie przebywało tu tak wiele osób jak w tej chwili. Co jednak zrobić? Dobrze wiedziałem, iż działali po to aby odnaleźć skradzione książki, a to w tej chwili było najważniejsze na świecie. Z cichym westchnięciem patrzyłem na całą to aferę zza regału. Nie było co się wtrącać czy przeszkadzać. Wszystko czego ode mnie chcieli już powiedziałem, a zadając ciągłe pytania tylko bym przedłużał i utrudniał śledztwo. Odwracając się ujrzałem osobę oddaloną od tego wszystkiego, siedzącą przy stoliku na uboczu. Od razu rozpoznałem odcień włosów, które związane były wstążką. Podszedłem nieco bliżej.
- Co czytasz? - zagadnąłem, choć świetnie zdawałem sobie sprawę z tego, że chwyciła pewnie pierwszą lepszą książkę. Dobrze znam Lunę, jeśli przyszłaby NAPRAWDĘ coś przeczytać zdziwiłbym się. W tym wypadku jednak nie przeszkadzało mi to ani trochę, poznaliśmy się jeszcze jako wilki, tak więc nie powinno być to nic dziwnego.
- "Krzyształy i Krzyształki". Zakładam, że już czytałeś. A co u ciebie, Kevin'ku? - odparła nawet nie oglądając się za siebie. Też rozpoznaje mnie po samym głosie co? Podszedłem do krzesła naprzeciwko niej i z cichym odgłosem szurnięcia, wywołanym przez otarcie się drewna o ziemię, odsunąłem krzesło.
- Nie musisz zdrabniać mojego imienia - upomniałem cicho siadając. Nie irytowało mnie to co prawda, jednak nie widziałem żadnego sensu w tej czynności. - Jak myślisz? Tyle ludzi kręci się po bibliotece, jest po prostu świetnie - odpowiedziałem bardziej mruknięciem niż moim codziennym stylem mówienia. Nie było co ukrywać, cała ta sytuacja po prostu mnie męczyła i irytowała.
- O co cała ta afera? - spytała choć raczej nie była tym przejęta. Powiedziałbym, że co najwyżej zdobyło to trochę jej zainteresowania. Nic więcej, Luna już taką osobą była. Przynajmniej tak mi się zdawało, zgadywanie o czym myśli i jak zareaguje naprawdę nie było łatwe, nawet jeśli ją znałem.
- Ktoś ukradł książki - stwierdziłem wzdychając. Dalej nie dochodziło do mnie jak to mogło się stać. Mamy niezwykłych strażników, pod dowództwem jeszcze lepszego - Ran. Nie wyobrażam sobie żeby mogła ona popełnić jakikolwiek błąd kiedykolwiek. Nie było jednak już co myśleć po fakcie. Pokładałem całe swoje nadzieję w tym, że śledztwo się powiedzie. Nagle poczułem dziwne uczucie...A mimo to dobrze mi znane. Oznaczało tylko jedno i nie mogłem w żaden sposób nic zaradzić. Nie minęła sekunda i...Witam wszystkich! W ramach szybkiego wytłumaczenia - zwą mnie Mike i od czasu do czasu będę przejmował to opowiadanie. Wszyscy za? Nie? Trudno, nie obchodzi mnie to! A teraz wróćmy do sedna. Spojrzałem na Lunę zza szkieł okularów Kevin'a. Serio...Jak można mieć taką wadę? Szybko jednak przyzwyczaiłem się i zacząłem ignorować to małe utrudnienie. Dziewczyna wyglądała jakby chciała o coś jeszcze zapytać, ja jednak szybko przerwałem jej ruchem ręki. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na czereśnie ukryte pod książką którą rzekomo czytała. Wstając chwyciłem za grzbiet tomu i uniosłem go do góry.
- Jak mniemam raczej za to nie płaciłaś? Oj Luna, żeby się zniżać do kradzieży - powiedziałem, a wredny uśmieszek wpełzł na moje usta. Skąd wiedziałem, że są kradzione? Zgadywałem? Przeczucie? Nie mogę się mylić bo jestem demonem? Tak, to dokładnie coś w tym stylu. Z błyskiem w oku czekałem na jej odpowiedź.

Luna? Porozmawiamy o tym ^^?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz