W bibliotece panował o wiele większy ruch i harmider niż zwykle. Powiem wprost, ani trochę mi to nie odpowiadało. To miejsce było dla mnie swego rodzaju oazą, można stwierdzić, że nawet drugim domem. Zazwyczaj nie przebywało tu tak wiele osób jak w tej chwili. Co jednak zrobić? Dobrze wiedziałem, iż działali po to aby odnaleźć skradzione książki, a to w tej chwili było najważniejsze na świecie. Z cichym westchnięciem patrzyłem na całą to aferę zza regału. Nie było co się wtrącać czy przeszkadzać. Wszystko czego ode mnie chcieli już powiedziałem, a zadając ciągłe pytania tylko bym przedłużał i utrudniał śledztwo. Odwracając się ujrzałem osobę oddaloną od tego wszystkiego, siedzącą przy stoliku na uboczu. Od razu rozpoznałem odcień włosów, które związane były wstążką. Podszedłem nieco bliżej.
- Co czytasz? - zagadnąłem, choć świetnie zdawałem sobie sprawę z tego, że chwyciła pewnie pierwszą lepszą książkę. Dobrze znam Lunę, jeśli przyszłaby NAPRAWDĘ coś przeczytać zdziwiłbym się. W tym wypadku jednak nie przeszkadzało mi to ani trochę, poznaliśmy się jeszcze jako wilki, tak więc nie powinno być to nic dziwnego.
- "Krzyształy i Krzyształki". Zakładam, że już czytałeś. A co u ciebie, Kevin'ku? - odparła nawet nie oglądając się za siebie. Też rozpoznaje mnie po samym głosie co? Podszedłem do krzesła naprzeciwko niej i z cichym odgłosem szurnięcia, wywołanym przez otarcie się drewna o ziemię, odsunąłem krzesło.
- Nie musisz zdrabniać mojego imienia - upomniałem cicho siadając. Nie irytowało mnie to co prawda, jednak nie widziałem żadnego sensu w tej czynności. - Jak myślisz? Tyle ludzi kręci się po bibliotece, jest po prostu świetnie - odpowiedziałem bardziej mruknięciem niż moim codziennym stylem mówienia. Nie było co ukrywać, cała ta sytuacja po prostu mnie męczyła i irytowała.
- O co cała ta afera? - spytała choć raczej nie była tym przejęta. Powiedziałbym, że co najwyżej zdobyło to trochę jej zainteresowania. Nic więcej, Luna już taką osobą była. Przynajmniej tak mi się zdawało, zgadywanie o czym myśli i jak zareaguje naprawdę nie było łatwe, nawet jeśli ją znałem.
- Ktoś ukradł książki - stwierdziłem wzdychając. Dalej nie dochodziło do mnie jak to mogło się stać. Mamy niezwykłych strażników, pod dowództwem jeszcze lepszego - Ran. Nie wyobrażam sobie żeby mogła ona popełnić jakikolwiek błąd kiedykolwiek. Nie było jednak już co myśleć po fakcie. Pokładałem całe swoje nadzieję w tym, że śledztwo się powiedzie. Nagle poczułem dziwne uczucie...A mimo to dobrze mi znane. Oznaczało tylko jedno i nie mogłem w żaden sposób nic zaradzić. Nie minęła sekunda i...Witam wszystkich! W ramach szybkiego wytłumaczenia - zwą mnie Mike i od czasu do czasu będę przejmował to opowiadanie. Wszyscy za? Nie? Trudno, nie obchodzi mnie to! A teraz wróćmy do sedna. Spojrzałem na Lunę zza szkieł okularów Kevin'a. Serio...Jak można mieć taką wadę? Szybko jednak przyzwyczaiłem się i zacząłem ignorować to małe utrudnienie. Dziewczyna wyglądała jakby chciała o coś jeszcze zapytać, ja jednak szybko przerwałem jej ruchem ręki. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na czereśnie ukryte pod książką którą rzekomo czytała. Wstając chwyciłem za grzbiet tomu i uniosłem go do góry.
- Jak mniemam raczej za to nie płaciłaś? Oj Luna, żeby się zniżać do kradzieży - powiedziałem, a wredny uśmieszek wpełzł na moje usta. Skąd wiedziałem, że są kradzione? Zgadywałem? Przeczucie? Nie mogę się mylić bo jestem demonem? Tak, to dokładnie coś w tym stylu. Z błyskiem w oku czekałem na jej odpowiedź.
Luna? Porozmawiamy o tym ^^?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike. Pokaż wszystkie posty
piątek, 14 sierpnia 2015
wtorek, 21 lipca 2015
Od Kevin'a: Błądząc między regałami...
Nie mam pojęcia jak mogło do czegoś takiego dojść. Coraz bardziej jestem przekonany, że z biblioteki nie powinienem wychodzić w ogóle. Na szczęście z półek zniknęło tylko kilka, nie tak istotnych tytułów, co od razu zrelacjonowałem Atrium, jednak to nie zmienia powagi tej sprawy. Jeśli ktoś nigdy nie widział mnie zdenerwowanego w takich sytuacjach miał właśnie okazję.
~ O co taka afera? To tylko książki - usłyszałem głos w swojej głowie. Może dla Mike'a to rzeczywiście były "tylko książki", ale jeśli chodzi o mnie to praktycznie cały mój świat. Nie ma nikogo kto znałby słowa wypisane na ich stronach lepiej ode mnie, no może z wyjątkiem ich autorów. Nagle Atrium zbliżyła się do mnie. Położyła swoje dłonie na moich ramionach i mną potrząsnęła.
- Kevin, spokojnie. Znajdziemy te książki. I tak mamy sporo szczęścia, że zniknęło tak mało książek i w dodatku nie zbyt ważnych - powiedziała uspokajająco. Najprawdopodobniej jej zachowanie spowodowane było tym, że nie trzeba było długo się zastanawiać żeby zobaczyć jak działa na mnie ta cała sytuacja. Choć z lekką niechęcią przytaknąłem jej kiwnięciem głowy. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że wątpiłem, iż im się uda lub tego nie chciałem. Po prostu gdy w grę wchodziło zniknięcie książek od razu zmieniało się moje podejście do wszystkiego i to bez pomocy Mike'a.
Nie musiałem długo czekać, aby Atri wraz z paroma innymi osobami rozpoczęła poszukiwania złodziei. Ja za to zostałem w bibliotece, jak zawsze. I tak na nic bym się im nie przydał.
~ Znów bezużyteczny, jakie to smutne~! - usłyszałem znów dogadywanie Mike'a. Dobrze wiedziałem, że jakby nie patrzeć była to prawda. Nie posiadam żadnych zdolności czy mocy, którymi mógłbym pomóc, a przynajmniej nie umiałem z nich korzystać. Mimo to zignorowałem jego komentarz i ruszyłem przed siebie, uważnie obserwują czy z półek na pewno nie zniknęło nic innego. Biblioteka była wielka, a regałów znajdowało się w niej mnóstwo, więc mogłem wcześniej czegoś nie zauważyć. Tak twierdziłem póki nie obszedłem jej całej. Z pewnością nie zniknęło nic innego, co było dość dziwne. Teraz zaczął zastanawiać mnie cel złodzieja, który postanowił się do niej włamać. Tego typu ludzie zawsze zabierają ze sobą najcenniejsze rzeczy, a zamiast tego zniknęło jedynie parę tytułów, w których nie kryły się żadne informacje aż tak warte uwagi.
~ Może ten ktoś chciał zrobić władzy miasta na złość? - usłyszałem w głowie pytanie. Jedyne czym odpowiedziałem było przeczące kiwnięcie głowy. Tylko Mike był do czegoś takiego zdolny, jeśli chodziłoby o zwykłe zabawienie się, a mogę z pewnością powiedzieć, że tym razem nie był to on. Co prawda umie manipulować moimi wspomnieniami, dzięki czemu zataja przede mną wiele rzeczy, ale nie mam w niej żadnej wyrw. Z drugiej strony nie wierze, że ktoś inny z miasta mógłby coś stąd ukraść, zwłaszcza, że znałem praktycznie wszystkich. Z cichym westchnięciem podszedłem do części biblioteki w której znajdowały się drzwi do pokoju o którym istnieniu nie wiedział praktycznie nikt poza mną, Atrium i Ran. Powiedzmy, iż był to pokój w którym zazwyczaj zajmowałem się swoimi sprawami. Na środku niego stał mały stolik. Podszedłem do niego z książką, którą zdjąłem ze swojego miejsca wędrując między regałami i zacząłem czytać ją po raz setny. To jedna z książek w której muszą znajdować się konkretne informacje na temat tych kryształów. Musi być w niej coś więcej o nich. Na pewno jedna nie pisze o tym tak wprost. Trzeba spojrzeć na to jakoś inaczej...
Atrium, jak się sprawy mają?
~ O co taka afera? To tylko książki - usłyszałem głos w swojej głowie. Może dla Mike'a to rzeczywiście były "tylko książki", ale jeśli chodzi o mnie to praktycznie cały mój świat. Nie ma nikogo kto znałby słowa wypisane na ich stronach lepiej ode mnie, no może z wyjątkiem ich autorów. Nagle Atrium zbliżyła się do mnie. Położyła swoje dłonie na moich ramionach i mną potrząsnęła.
- Kevin, spokojnie. Znajdziemy te książki. I tak mamy sporo szczęścia, że zniknęło tak mało książek i w dodatku nie zbyt ważnych - powiedziała uspokajająco. Najprawdopodobniej jej zachowanie spowodowane było tym, że nie trzeba było długo się zastanawiać żeby zobaczyć jak działa na mnie ta cała sytuacja. Choć z lekką niechęcią przytaknąłem jej kiwnięciem głowy. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że wątpiłem, iż im się uda lub tego nie chciałem. Po prostu gdy w grę wchodziło zniknięcie książek od razu zmieniało się moje podejście do wszystkiego i to bez pomocy Mike'a.
Nie musiałem długo czekać, aby Atri wraz z paroma innymi osobami rozpoczęła poszukiwania złodziei. Ja za to zostałem w bibliotece, jak zawsze. I tak na nic bym się im nie przydał.
~ Znów bezużyteczny, jakie to smutne~! - usłyszałem znów dogadywanie Mike'a. Dobrze wiedziałem, że jakby nie patrzeć była to prawda. Nie posiadam żadnych zdolności czy mocy, którymi mógłbym pomóc, a przynajmniej nie umiałem z nich korzystać. Mimo to zignorowałem jego komentarz i ruszyłem przed siebie, uważnie obserwują czy z półek na pewno nie zniknęło nic innego. Biblioteka była wielka, a regałów znajdowało się w niej mnóstwo, więc mogłem wcześniej czegoś nie zauważyć. Tak twierdziłem póki nie obszedłem jej całej. Z pewnością nie zniknęło nic innego, co było dość dziwne. Teraz zaczął zastanawiać mnie cel złodzieja, który postanowił się do niej włamać. Tego typu ludzie zawsze zabierają ze sobą najcenniejsze rzeczy, a zamiast tego zniknęło jedynie parę tytułów, w których nie kryły się żadne informacje aż tak warte uwagi.
~ Może ten ktoś chciał zrobić władzy miasta na złość? - usłyszałem w głowie pytanie. Jedyne czym odpowiedziałem było przeczące kiwnięcie głowy. Tylko Mike był do czegoś takiego zdolny, jeśli chodziłoby o zwykłe zabawienie się, a mogę z pewnością powiedzieć, że tym razem nie był to on. Co prawda umie manipulować moimi wspomnieniami, dzięki czemu zataja przede mną wiele rzeczy, ale nie mam w niej żadnej wyrw. Z drugiej strony nie wierze, że ktoś inny z miasta mógłby coś stąd ukraść, zwłaszcza, że znałem praktycznie wszystkich. Z cichym westchnięciem podszedłem do części biblioteki w której znajdowały się drzwi do pokoju o którym istnieniu nie wiedział praktycznie nikt poza mną, Atrium i Ran. Powiedzmy, iż był to pokój w którym zazwyczaj zajmowałem się swoimi sprawami. Na środku niego stał mały stolik. Podszedłem do niego z książką, którą zdjąłem ze swojego miejsca wędrując między regałami i zacząłem czytać ją po raz setny. To jedna z książek w której muszą znajdować się konkretne informacje na temat tych kryształów. Musi być w niej coś więcej o nich. Na pewno jedna nie pisze o tym tak wprost. Trzeba spojrzeć na to jakoś inaczej...
Atrium, jak się sprawy mają?
Od Kevin'a: Po raz kolejny to samo...
Po raz kolejny zdarzyło się coś takiego. Nienawidziłem tego, a on świetnie o tym wiedział. Dlatego właśnie robienie tego typu rzeczy napawało go podwójną radością. Zdawał sobie sprawę z tego jak irytuje tym mnie i właśnie to dawało mu satysfakcję. Dla wyjaśnień, gdy Mike przejmuje nade mną kontrolę dobrze wiem co robi. Dość trudno to wytłumaczyć, ale widzę wtedy wszystkie czynności, zdaje sobie z nich sprawę, jednak nie mogę powstrzymać tego co się dzieję. Z tego powodu tak często bywałem w sądzie, mimo że mógłbym teraz być w bibliotece i szukać odpowiedzi na pytania od tak dawna wypełniające moje myśli. Choć i tak kara nie była taka okropna, przynajmniej nie dla mnie. Zdawałem sobie sprawę z tego, że Atrium specjalnie dobrała ją w taki sposób. Byłem jej wdzięczny za to, w końcu niewiele ludzi zdawało sobie sprawę z mojej sytuacji i wolałem aby tak zostało, a ona mi w tym pomagała. Nie chciałbym żeby ktoś dowiedział się o Mike'u. Nawet jeśli wiele by tu ułatwiło powstałoby też przez dużo problemów. Nagle usłyszałem ciche westchnięcie.
- Co za nudy... - doszło do mnie mruknięcie wypowiedziane moim głosem. Po chwili Mike stwierdził, iż panowanie nad ciałem nic teraz nie zmieni więc oddał mi nad nim kontrolę. Wtedy sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem z niej okulary. Czy on zawsze musi je chować? Jako wilk nie miałem z tym problemu, ale teraz naprawdę kiepsko widzę gdy ich nie noszę. Spojrzałem z lekkim zakłopotaniem na Atrium, a ona najprawdopodobniej czując na sobie mój wzrok także skierowała go w moją stronę.
- Ja...Przepraszam ze niego... - powiedziałem cicho patrząc się w podłogę. Patrzenie teraz w jej oczy było dla mnie zbyt wstydliwe. Przecież mogłem nauczyć się w jakiś sposób kontrolować Mike'a, na pewno. Nie umiałem tylko zrozumieć co powinienem zrobić żeby tak się stało.
- Czemu przepraszasz? Nie masz za co, w końcu to nie twoja wina. Nie ma sposobu na kontrolowanie demonów. W końcu, właśnie o to chodzi w opętaniu, nie można nad nim panować - odpowiedziała typowym dla niej tonem. Ja skinąłem głową choć nie byłem przekonany jej słowami. Jak już mówiłem musi być jakikolwiek sposób. Mnóstwo osób dało radę zwalczyć opętanie. Kluczem do tego wszystkie jest silna wola. Właśnie i w tym leży cały problem. Westchnąłem ledwo słyszalnie ponownie kierując swój wzrok w stronę Atri.
- Mimo wszystko i tak będę przepraszać. To wszystko tylko dorzuca Ci obowiązków - stwierdziłem zgodnie z prawdą. Zawsze podziwiałem to jak Atrium daje radę sobie z tyloma sprawami, a powodowanie więcej sytuacji którymi musi się zajmować z pewnością żadnym ułatwieniem dla niej nie było.
- Spokojnie, nawet jeśli nie byłoby spraw i tak musiałabym tu siedzieć. Przynajmniej mam coś do roboty - odparła. Niby to też prawda i nieco mnie tym uspokoiła, ale nie likwidowało to do końca mojego poczucia winy. - Następny - rzuciła w stronę drzwi. Przez resztę dnia jedynie obserwowałem to co robi, ewentualnie czytałem po raz kolejny jakąś książkę którą mi dała. Zabawne, że w tym mieście nie znajdzie się już chyba nic czego bym nie czytał. Co prawda od czasu do czasu Mike zaczynał coś do mnie mówić, jednak ignorowałem go. Byłem zbyt zły, nawet jeśli nie było tego widać, żeby mu odpowiadać...
- Co za nudy... - doszło do mnie mruknięcie wypowiedziane moim głosem. Po chwili Mike stwierdził, iż panowanie nad ciałem nic teraz nie zmieni więc oddał mi nad nim kontrolę. Wtedy sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem z niej okulary. Czy on zawsze musi je chować? Jako wilk nie miałem z tym problemu, ale teraz naprawdę kiepsko widzę gdy ich nie noszę. Spojrzałem z lekkim zakłopotaniem na Atrium, a ona najprawdopodobniej czując na sobie mój wzrok także skierowała go w moją stronę.
- Ja...Przepraszam ze niego... - powiedziałem cicho patrząc się w podłogę. Patrzenie teraz w jej oczy było dla mnie zbyt wstydliwe. Przecież mogłem nauczyć się w jakiś sposób kontrolować Mike'a, na pewno. Nie umiałem tylko zrozumieć co powinienem zrobić żeby tak się stało.
- Czemu przepraszasz? Nie masz za co, w końcu to nie twoja wina. Nie ma sposobu na kontrolowanie demonów. W końcu, właśnie o to chodzi w opętaniu, nie można nad nim panować - odpowiedziała typowym dla niej tonem. Ja skinąłem głową choć nie byłem przekonany jej słowami. Jak już mówiłem musi być jakikolwiek sposób. Mnóstwo osób dało radę zwalczyć opętanie. Kluczem do tego wszystkie jest silna wola. Właśnie i w tym leży cały problem. Westchnąłem ledwo słyszalnie ponownie kierując swój wzrok w stronę Atri.
- Mimo wszystko i tak będę przepraszać. To wszystko tylko dorzuca Ci obowiązków - stwierdziłem zgodnie z prawdą. Zawsze podziwiałem to jak Atrium daje radę sobie z tyloma sprawami, a powodowanie więcej sytuacji którymi musi się zajmować z pewnością żadnym ułatwieniem dla niej nie było.
- Spokojnie, nawet jeśli nie byłoby spraw i tak musiałabym tu siedzieć. Przynajmniej mam coś do roboty - odparła. Niby to też prawda i nieco mnie tym uspokoiła, ale nie likwidowało to do końca mojego poczucia winy. - Następny - rzuciła w stronę drzwi. Przez resztę dnia jedynie obserwowałem to co robi, ewentualnie czytałem po raz kolejny jakąś książkę którą mi dała. Zabawne, że w tym mieście nie znajdzie się już chyba nic czego bym nie czytał. Co prawda od czasu do czasu Mike zaczynał coś do mnie mówić, jednak ignorowałem go. Byłem zbyt zły, nawet jeśli nie było tego widać, żeby mu odpowiadać...
niedziela, 5 lipca 2015
Profil Kevin'a/Mike'a
Imię: Kevin/Mike
Nazwisko: Brak
Wiek: 18/17
Płeć: mężczyzna
Rasa: wilk
Praca: Pracownik Diamentowej Biblioteki
Kryształ: Ametyst, wysoka
Charakter: Kevin to niezwykle sympatyczna osoba. Zawsze służy pomocną dłonią czy dodaniem otuchy. Jest też spokojny i ciężko wyprowadzić go z równowagi. Mimo tego, iż nie boi się wielu rzeczy jest nieśmiały. Trudność sprawia mu zapoznawanie się z innymi i na ogół woli trzymać się na uboczu. Jest raczej cichy i bardzo łatwo go zawstydzi. Nie jest jednak trudno się z nim zaprzyjaźnić. Dla swoich przyjaciół mógłby zrobić praktycznie wszystko. Czasem zdaje się być jednak tajemniczy, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawe Mike'a. / Mike to kompletne przeciwieństwo Kevina. Jest wredny i arogancki. Radość sprawia mu denerwowanie i obrażanie innych. Nigdy nie podchodzi do niczego poważnie i uważa się za najważniejszego. Jest beztroski, a wszystko traktuje jak zwykłą zabawę. Sądzi, że nigdy nie będzie nikomu podlegał przez co cechuję go niezwykła niezależność. Bywa także zarozumiały i egoistyczny. Strasznie szybko zaczyna się nudzić Mimo wszystkich jego wad posiada swoją lepszą stronę, po prostu rzadko ją ukazuje.
Opis wyglądu: Kevin to średnio zbudowany chłopak mierzący sobie 178 centrymetów. Posiada ciemne, brązowe włosy z długą grzywką, nie raz zasłaniającą mu oczy. Jego źrenice przybrały barwę łudzącą przypominającą ametyst. Na jego barku widnieje blizna, którą zawsze ukrywa. Jest to pamiątka wypalona przez jednego z członków watahy wymordowanej przez Mike'a. Zawsze nosi szkła w zwykłych czarnych oprawkach. Stara się nie wyróżniać, więc z jego ubiorze nie ma nic niezwykłego...Posiada także wisiorek ze swoim kryształem. Niewiele wyróżnia go gdy zmienia się w Mike. Jedynie jego oczy zmieniają kolor na herbaciany i przestają potrzebować szkieł korekcyjnych.
Dodatkowe: Mike to demon, który opętał Kevina po to, aby zrujnować jego życie. Mimo tego kiedyś się przyjaźnili...
Umiejętność Specjalna: Potrafi stawać się niewidzialnym, czasem wychodzi mu przenoszenie swojej mocy na inne rzeczy, a jeszcze rzadziej osoby.
Smok: Brak
Towarzysz: Fidus
Wygląd:
Nazwisko: Brak
Wiek: 18/17
Płeć: mężczyzna
Rasa: wilk
Praca: Pracownik Diamentowej Biblioteki
Kryształ: Ametyst, wysoka
Charakter: Kevin to niezwykle sympatyczna osoba. Zawsze służy pomocną dłonią czy dodaniem otuchy. Jest też spokojny i ciężko wyprowadzić go z równowagi. Mimo tego, iż nie boi się wielu rzeczy jest nieśmiały. Trudność sprawia mu zapoznawanie się z innymi i na ogół woli trzymać się na uboczu. Jest raczej cichy i bardzo łatwo go zawstydzi. Nie jest jednak trudno się z nim zaprzyjaźnić. Dla swoich przyjaciół mógłby zrobić praktycznie wszystko. Czasem zdaje się być jednak tajemniczy, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawe Mike'a. / Mike to kompletne przeciwieństwo Kevina. Jest wredny i arogancki. Radość sprawia mu denerwowanie i obrażanie innych. Nigdy nie podchodzi do niczego poważnie i uważa się za najważniejszego. Jest beztroski, a wszystko traktuje jak zwykłą zabawę. Sądzi, że nigdy nie będzie nikomu podlegał przez co cechuję go niezwykła niezależność. Bywa także zarozumiały i egoistyczny. Strasznie szybko zaczyna się nudzić Mimo wszystkich jego wad posiada swoją lepszą stronę, po prostu rzadko ją ukazuje.
Opis wyglądu: Kevin to średnio zbudowany chłopak mierzący sobie 178 centrymetów. Posiada ciemne, brązowe włosy z długą grzywką, nie raz zasłaniającą mu oczy. Jego źrenice przybrały barwę łudzącą przypominającą ametyst. Na jego barku widnieje blizna, którą zawsze ukrywa. Jest to pamiątka wypalona przez jednego z członków watahy wymordowanej przez Mike'a. Zawsze nosi szkła w zwykłych czarnych oprawkach. Stara się nie wyróżniać, więc z jego ubiorze nie ma nic niezwykłego...Posiada także wisiorek ze swoim kryształem. Niewiele wyróżnia go gdy zmienia się w Mike. Jedynie jego oczy zmieniają kolor na herbaciany i przestają potrzebować szkieł korekcyjnych.
Dodatkowe: Mike to demon, który opętał Kevina po to, aby zrujnować jego życie. Mimo tego kiedyś się przyjaźnili...
Umiejętność Specjalna: Potrafi stawać się niewidzialnym, czasem wychodzi mu przenoszenie swojej mocy na inne rzeczy, a jeszcze rzadziej osoby.
Smok: Brak
Towarzysz: Fidus
Wygląd:
Gdy ciało kontroluje Mike
Subskrybuj:
Posty (Atom)