wtorek, 11 sierpnia 2015

Towarzysz Ayami

Imię: Ayami
Płeć: samica
Charakter:  Ayami ma temperament. Gdy coś jej się nie podoba w zachowaniu Moonlight  wydaje z siebie przeciągły syk. Często budzi Moonlight rano nawet wtedy gdy ona nie ma na to ochoty. Zazwyczaj siedzi na ramieniu Moonlight. Bardzo lubi pieszczoty. Pomimo, że rano wstaje jest strasznym leniem ale to nie oznacza, że jest złym łowcą. Często coś mówi w swoim kocim języku.
Wygląd:

Profil Moonlight Fallse

Imię: Moonlight
Nazwisko:  Fallse
Wiek: 18 lat
Płeć: kobieta
Rasa: wilk
Praca: Śpiewak
Kryształ: Topaz niebieski normalny
Charakter:  Jest to bardzo nieśmiała dziewczyna. Kocha śpiewać. Ma naprawdę przepiękny głos. Niestety, w tym cudownym mieście wpadła w pułapkę. Moonlight, zawsze godzi się z losem nie chce go zmieniać, a wręcz nie potrafi. Ciągle poszukuje kogoś kto nauczył by ją obrony. Często marzy. Każdemu kogo napotka mówi grzeczne ,,dzień dobry’’ jednak nie lubi prowadzić dłuższej rozmowy. Nie ma przyjaciół. Rozmawia ze swoją przyjaciółką Ayami. To kot którego znalazła. Wydaje jej się, że ona jedyny ją rozumie. Kiedy nikogo nie ma koło niej, jest naprawdę wesoła. Wszyscy mówią, że jest ,,urocza’’. Lubi pomagać innym.
Opis wyglądu:  Zazwyczaj nosi białe lub turkusowe sukienki. Lewe oko ma lekko jaśniejsze od drugiego. Swój kamień nosi na szyi, ma on kształt łzy. Nie jest wysoka ma 156cm wzrostu.
Dodatkowe: Zawsze chciała, znaleźć przyjaciela wśród ludzi-wilków. Mieszka ze zwierzyńcem w domu.
Umiejętność Specjalna:  Brak
Smok: brak
Towarzysz: Ayami.
Wygląd:
Dopisek od Moonlight: Super gadam do kota ;-;

sobota, 8 sierpnia 2015

Od Filippy: Przesyłka

Fil miała dziś wyjątkowo dobry nastrój. Siedziała na gzymsie wesoło majdając nogami. W palcach obracała swój kryształ - cyrkonię - i obserwowała tętniącą życiem ulicę. Ile to już minęło odkąd znalazła to świecidełko i trafiła tutaj? Trzy lata? Cztery? Dziewczyna straciła rachubę. Wcale nie tęskniła za wilczym życiem. Jako człowiek o wiele łatwiej mogła okradać innych, a co za tym idzie nie chodziła już głodna i nie musiała żebrać. Tak. Teraz ma zdecydowanie lepsze życie.
  Przyjrzała się swojemu talizmanowi. Nic niezwykłego: błyszczący biały, półprzezroczysty kryształek, nawet nie zbyt dobrze oszlifowany, na najzwyklejszym, lecz wytrzymałym rzemyku. Filippa czuła, że kamień nie trafił do niej przypadkiem. Za bardzo do niej pasował. Ze złodziejskiego doświadczenia wiedziała, że cyrkonie nie są zbyt drogim materiałem. Jubilerzy często zastępowali brylanty świetnie oszlifowanymi cyrkoniami, do złudzenia przypominającymi swoich cennych kuzynów. Często nie oblekano ich nawet prawdziwym złotem ani srebrem, a jedynie stopami tych metali. Takie naszyjniki, bransolety, kolczyki i inna biżuteria były tanie w produkcji i drogie w sprzedaży. Wykonane były z niezwykłą precyzją i każdemu kupującemu wydawało się, że są warte swojej ceny (zawsze zbyt wygórowanej). Ileż to razy zwijała komuś jakieś błyszczące cudeńko, by na następny dzień dowiedzieć się, że zamiast diamentów i brylantów ukradła tanie cyrkonie.
  ,,Kłamliwe, nic nie warte, a jednak kryształ" pomyślała. ,,Zupełnie jak ja."
  Dziewczyna schowała talizman pod płaszczyk i owinęła szyję szalem. Zerwana noc zaczęła dawać jej się we znaki. Przeciągnęła się niebezpiecznie wisząc na krańcu gzymsu i ziewnęła potężnie, kładąc przy tym uszy po sobie. Cały czas ciekawiło ją dlaczego po zmianie w człowieka pozostały jej te wilcze słuchy. Nie rozważała jednak długo nad tym tematem. Zwłaszcza, że dzięki temu lepiej słyszała, a co za tym idzie - szybko reagowała. A szybka reakcja to w złodziejskim interesie podstawa.
  Nie żeby Fil była tylko uliczną złodziejką. O nie! Dziewczynka mimo młodego wieku dorobiła się reputacji doskonałej kurierki. Była mała, szybka i nie zwracała na siebie większej uwagi. Dzięki temu przekazywane jej przesyłki i listy zawsze docierały na czas do adresata bez uszczerbku. A ona jednak rzadko dostawała za to dobry napiwek.
  Filippa zdecydowała się w końcu zejść na dół. Zgłodniała nieco, a nie miała żadnej kasy. Wypadałoby zrobić jakieś szybkie zlecenie i może dyrektor poczty wypłaci jej co nieco. Dziewczynie nie chciało się kraść jedzenia. To było dziecinnie łatwe, nie przedstawiało żadnego wyzwania. Nie zniżyłaby się do takiego poziomu, dopóki by nie musiała. Podeszła na drugą stronę dachu i zeskoczyła na przybudówkę poniżej. Jakiś metr dalej z budynku wystawała jakaś rura znikająca w ścianie sklepu naprzeciwko. Fil skoczyła, chwyciła się rury (na szczęście wytrzymała jej ciężar), przebujała się do przodu, puściła i miękko wylądowała na ziemi. Pogwizdując ruszyła do stacji poczty.

  - Na pewno nie ma niczego do roboty? - zapytała proszącym głosikiem Filippa.
  - Niestety, panno Aldre. Musi panienka zajrzeć później - odpowiedziała starsza kobieta za biurkiem, pani Swiftspirl.
  Starsi kurierzy mawiali, że za ,,zamieszłych czasów" była to najlepsza kurierka jaką widziało to miasto. Wróciła do niego po niedługo po odbudowie i zajęła się zarządzaniem pocztą. Uważała, że jest już za stara na bieganie po ulicach.
  - Ani jednego listu? - nalegała dziewczyna.
  - Ani jednego. Idź już do domu, masz swoją zmianę dopiero jutro rano.
  Fil już miała odejść kiedy nagle do budynku poczty wszedł jakiś mężczyzna. Z kieszeni wystawała mu odznaka detektywa.
  ,,Naiwniak" pomyślała Filippa. ,,Myśli, że ze względu na pozycję nikt mu nie spróbuje tego ukraść? Co za zlekceważenie."
  Gdyby nie sytuacja dziewczyna z pewnością zabrałaby mu ją sprzed nosa, by nauczyć gościa odpowiedzialności. Teraz jednak była pod okiem pani Swiftspirl. Zaciekawiła ją także koperta w ręku przybysza. Czyżby szykowała się dla niej jakaś robota...?
  - Dzień dobry - rzucił detektyw. - Czy można...
  - Pewnie, że można to nadać, to poczta do cholery. Czemu zawsze wszyscy się głupio pytają? - przerwała mu pani Swiftspirl.
  - Mój błąd - mężczyzna uśmiechnął się przepraszająco. Nawet nie zaszczycił Filippy spojrzeniem.
  - Adresat? - spytała staruszka zapisując dane przesyłki.
  - Atrium Nightmare. Prawdopodobnie będzie w bibliotece. Chciałbym, żeby dostarczono jej te wyniki dochodzenia jak najszybciej.
  - Dobrze - starsza pani przybiła na liście pieczątkę poczty, po czym zwróciła się do trzynastolatki: - Fil, wiem, że to nie twoja zmiana, ale mogłabyś...
  - Się robi, pani Swiftspirl! - Filippa zasalutowała, chwyciła list i wybiegła na ulicę.
  Po drodze cały czas powtarzała sobie nazwisko odbiorcy. Atrium Nightmare, Atrium Nightmare...Drogę do biblioteki znała doskonale. Kiedyś nawet planowała coś stamtąd ukraść po zmroku, ale ostatecznie porzuciła ten zamysł. Ochrona była zbyt dobra. Poza tym gdyby ją złapali zostałaby wpisana do kartoteki. Jej nazwisko byłoby już na zawsze w aktach władz. Straciłaby anonimowość jako złodziejka. Być może straciłaby pracę...nie, takiej opcji nie ma. Biblioteki nie da się okraść.
  Ruch przed budynkiem zadziwił ją. Minęła kilku funkcjonariuszy władz miasta, kolejnych dwóch detektywów i ochroniarzy. Co tam się stało?
  Weszła do środka dopiero po tym, jak pokazała jakiemuś ważniakowi w garniaku pieczątkę poczty na przesyłce zaadresowanej do Atrium Nightmare. To musi być ktoś cholernie ważny, bo koleś nawet wskazał dziewczynie gdzie stoi adresatka. Była to białowłosa dziewczyna. Stała do Filippy tyłem, więc gdy kurierka do niej podeszła musiała ją delikatnie szturchnąć palcem.
  - Przepraszam. Czy pani Atrium Nightmare? - powiedziała.
  Atrium odwróciła się w jej stronę i dziewczynka nie mogła ukryć zdziwienia. Dopiero teraz zauważyła parę białych, wilczych uszu wystających spomiędzy włosów odbiorczyni.
  Ona również była kiedyś wilkiem!
  - Tak? - odparła krótko Atrium.
  - Przesyłka - wyjaśniła Fil gapiąc się na wyższą dziewczynę okrągłymi jak spodki oczami.
  Odkąd mieszka w mieście NIGDY nie spotkała innego wilka. Ludzie często dziwnie przyglądali się sterczącym uszom trzynastolatki. A ją zawsze dziwiło, że inni takich nie mają.
  Atrium odebrała od niej list i popatrzyła na nadawcę.
  - Nareszcie! - powiedziała do siebie. - Trzymaj. Należy ci się.
  Białowłosa dała Fil drobne wynagrodzenie. Dziewczynka schowała cenny napiwek do kieszeni płaszcza. Dalej jednak przyglądała się uszom dziewczyny. Ta zwróciła uwagę,ii że kurierka stoi jak słup soli i przerwała czytanie otwartego listu.
  - Coś nie tak? - zapytała.
  Filippa zebrała się do odpowiedzi:
  - Czy pani jest wilkiem? A raczej, czy BYŁA pani wilkiem?

Atrium? Będzie cię męczyć pytaniami x3


środa, 29 lipca 2015

Profil Filippy Aldre

Imię: Filippa (dla przyjaciół Fil)
Nazwisko: Aldre
Wiek: 13 lat
Płeć: kobieta
Rasa: wilk
Praca: Kurier
Kryształ: Cyrkonia
Charakter: Filippa to z reguły spokojna i łagodna dziewczynka. Jest nieufna wobec obcych, przy których prawie w ogóle się nie odzywa. Jednak gdy tylko nabierze do ciebie zaufania zostaniesz zalany potokiem słów. Fil bywa (a raczej jest) straszną gadułą. Na dodatek ma jedną, denerwującą innych cechę - nigdy nie rezygnuje z raz zadanego pytania, będzie je powtarzać w kółko aż uzyska odpowiedź. Posiada zdecydowanie niezdrową dla niej ciekawość, która często wpędza dziewczynę w kłopoty. Często pyskuje, a nawet klnie (efekty uboczne życia na ulicy). Z reguły wesoła potrafi stać się śmiertelnie poważna. Jest świetną aktorką. Dzięki ładnej, pozornie niewinnej buzi z nieznajomego potrafi wyciągnąć praktycznie wszystko. Po rozmowie z nią lepiej sprawdź kieszenie. Obelgi typu kurdupel, mikrus i dzieciak wcale na nią nie działają.
Opis wyglądu: Fil jest raczej niską dziewczyną - ma około 160 cm wzrostu. Na pierwszy rzut oka nie przypomina dziewczynki. Ciemne włosy zawsze obcina na krótko, a twarz ma przeważnie umorusaną od kurzu i pyłu. Z pomiędzy kudłów wystają wilcze uszy. Patrząc w swoje odbicie dziewczyna przeklina własną urodę: okrągłą twarzyczkę bez żadnych niedoskonałości, duże zielone oczy okolone czarnymi rzęsami, drobny nos i równe zęby. Na co dzień ubiera się praktycznie tak samo: zgniłozielony, nieco przydługi płaszczyk, szal, czarne leginsy i znoszone buty.
Dodatkowe: 
~ Filippa jest ponadprzeciętną złodziejką. Potrafi zwinąć ci coś sprzed nosa i uciec, w ogóle nie wzbudzając podejrzeń. Trzeba być przy niej czujnym.
~ Mimo nikłej postury dziewczyna jest zdolną gimnastyczką. Z chęcią uprawia parkour, który swoją drogą często ratował jej życie.
~ Fil świetnie śpiewa, tańczy, a nawet gra na różnych instrumentach.
Umiejętność Specjalna: Brak
Smok: Brak
Towarzysz: Brak
Wygląd: 

wtorek, 28 lipca 2015

Od Luny

 - Nie chcę!- argument godny pięciolatka.
 Odpowiedź w formie warknięcia, a jednak brzmi jak ,,kontra"rodzica.
 - Odwal się- mruczę wiercąc się pod kocem.
 Zbawcze okrycie naglę znika pociągnięte przez o wiele silniejszego napastnika. Otwieram zlepione oczy i przewracam się na plecy. Oparłam się na przedramionach.
 - I tak nie pójdę do szkoły...tato!- powiedziałam powracając do pozycji leżącej.
 Nie ruszyłabym się pewnie do południa gdyby nie upór Veck'a który chwycił mnie za łydkę i pociągną do wyjścia. Już prawie wyciągnął mnie na zewnątrz gdy kopnęłam go w pysk drugą nogą i podczołgałam do materaca.
 - Wyciągniesz mnie jak założę spodnie!- krzyknęłam. 
 Naciągnęłam na siebie wspomniane wcześniej odzienie. Nie wiem z jakiego te spodnie są materiału, ale jest on bardzo cienki i miękki, w kolorze jasnoniebieskim. 
 Rozejrzałam się w poszukiwaniu paska. Nie był mi potrzebny do spodni, bo te są na gumce, a do odpędzania owiec sąsiada. Miałam półtorametrowy kij, ale po ostatnim ,,incydencie" zakazano mi dotykania jakichkolwiek ,,niebezpiecznych" przedmiotów. 
 W końcu znalazłam ów przedmiot i położyłam przy wyjściu.
 Mój domek, to w zasadzie nawet nie jest domek. Tutejsze standardy mi nie odpowiadają więc z pomocą kilku osób stworzyłam coś na kształt namiotu. Cztery pale wbite w ziemie. Na nich rozpięte, pozszywane wyprawione skóry tego co Veck ubił i przyniósł. Dochodziło tego coraz więcej aż dosięgło ziemi. Ponaciągałam to z pomocą lin i gwoździ i... Ta daaa!  W środku jest zwykła drewniana podłoga. Na środku stoi mały stolik, wokół niego porozrzucane są poduszki. Za łóżka służą dwa stare materace. Pod stołem znajduje się ukryty pod ziemią schowek. 
 Skrzywiłam się spoglądając na porozrzucane dookoła papiery, ołówki, patyki, butelki i koce. Cena szczęścia. 
 Chwyciłam pas i wyszłam na zewnątrz. Przedmiot okazał się zbędny gdyż Veck zdążył już rozgonić paskudzące wszędzie owce. Stać by mnie było na regularny dom, a jednak wolę mieszkać w tym syfie. Albo coś jest nie tak ze mną, albo z resztą świata. 

***

 Oszczędziłam sobie dzisiaj fatygi związanej z pracą i poszłam odwiedzić tę samą piekarnię co wczoraj. Piekarz siedział za ladą bacznie obserwując wszystkich klientów. Nie zapowiadało się więc na darmowy posiłek. Wyszłam nim mnie zauważył. Nie wybiła jeszcze dwunasta. Zdążę więc wygrzebać jakieś darmówki. Gdy byłam wilkiem nie musiałam płacić za pożywienie, choć zdobywali je  łowcy. Dlaczego więc mam płacić tamtemu facetowi za upieczony przez niego chleb?
 Nieśpiesznie wkroczyłam na targ. Wokół roiło się od ryb, owoców i warzyw. To pierwsze ominęłam szerokim łukiem.  Podeszłam do sporego stoiska gdzie kłębiło się jeszcze przynajmniej pięć osób. Przekupka przeskakiwała od jednego do drugiego to zachwalając truskawki, to zachwalając maliny. Prześlizgnęłam się więc do czereśni i wrzuciłam kilka garści do zawieszonej na ramieniu torby( nie torebki!). Odeszłam powolnym dumnym krokiem. Po drodze zgarnęłam jeszcze dwa jabłka i kiść winogron. 
 Zajadając się pozyskanymi smakołykami nieśpiesznie zmierzałam w stronę Diamentowej Biblioteki. Ledwo przekroczyłam próg uderzył mnie nienaturalny dla tego miejsca ruch i, przede wszystkim...tłok. Od kiedy ludzie lubią czytać książki? Ominęłam kilku stróżów prawa i zasiadłam przy pustym stoliku gdzieś w odległym kącie sali. Ktoś zostawił tam jakąś książkę. Mimowolnie przebiegłam wzrokiem po okładce.
 -,,Kryształy i Kryształki" - odczytałam.
 Wzruszyłam ramionami i otworzyłam na przypadkowej stronie. ,, Widziałem jak wrzuca jakiś świecący przedmiot do wody. Gdy tylko mnie zobaczyła dosłownie rozpłynęła się w powietrzu". Wydęłam wargi.  Otworzyłam książkę centralnie na środku i postawiłam tak by zasłaniała rozrzucone na stole czereśnie. 
 - Co czytasz?- usłyszałam głos za swoimi plecami. 
 Wyczytałam z niego, że posiadacz głosu dobrze wie, że wcale nie czytam, ale mu to nie przeszkadza. 
 - ,,Kryształy i Kryształki". Zakładam, że już czytałeś. A co u ciebie, Kevin' ku?

Kevin?

Towarzysz Baron

Imię: Baron
Płeć: Samiec
Charakter: Ten kot to prawdziwa zmora dla każdego. No, dobra. Tylko dla swojej pani. Zbytnio jej nie lubi, mimo że ona praktycznie strzeże go jak oczka w głowie. To wredna bestia, ale gdy dostrzeże jakąś obcą osobę, od razu do niej biegnie i domaga się pieszczot. Nawet, gdyby to był złodziej. Pozostaje tylko się modlić, by potknął się o tego grubasa. To coś potrafi tylko spać, jeść i drapać, gdy Emi weźmie go na ręce.
Wygląd: 

Profil Emi

Imię: Emi
Nazwisko: Brak
Wiek: 17 lat
Płeć: Kobieta
Rasa: Człowiek
Praca: Malarz
Kryształ: Bursztyn, normalna
Charakter: Emi jest dość nietypową osobą. Nie posiada jakichkolwiek znajomych, ponieważ wszyscy uważają ją za „dziwną” z racji tego, że ma…. Jakby to określić … „Kocią” osobowość. Zacznijmy od jej DUŻEGO zapotrzebowania na sen (jak i jedzenie). Śpi niemal cały dzień i noc, zaniedbując swoje obowiązki. W swoim łóżku potrafi spędzić nawet 20 godzin, o ile nikt i nic ją stamtąd nie wyciągnie. Pozostałe cztery godziny przeznacza na jedzenie. Wykształciła u siebie pewną dziwną umiejętność, potrafi zasnąć na zawołanie w jakimkolwiek miejscu. Czy to na drzewie, przy płótnie, czy nasypując karmę swojemu zwierzakowi, którego bardzo lubi. Szkoda, że bez wzajemności.
Nasza bohaterka jest strasznym leniem i ignorantem. Nienawidzi wysiłku fizycznego, ubiera się w za duże ubrania, ponieważ uważa, że są wygodniejsze i prowadzi swój dom… Cóż, nie prowadzi. Wszędzie walają się jej ciuchy, przyrządy artystyczne, czy sierść kota. Nie umie również gotować. Kiedy dobierze się do jakiegokolwiek sprzętu kuchennego, wiedz, że nie skończy się to dobrze. Dlatego właśnie w jej „kolekcji” domowej, można dostrzec walające się po jej mieszkaniu opakowania po gotowym już jedzeniu.
Emi, która może z zewnątrz jest… nietypowa, to w środku, gdy się ją lepiej pozna, zobaczy się nieporadną dziewczynkę, która dopiero co wkracza w dorosłe życie i nijak nie potrafi sobie w nim poradzić. Mówi mało, za to lubi słuchać, chociażby historii opowiadanych przez innych. Lecz nawet jeśli ją ciekawią, to rzadko się uśmiecha.
Jej szczerość z uczuciami jest… Cóż, nie jest tak źle. Umie powiedzieć komuś „Lubię Cię” albo całkowite przeciwieństwo tego stwierdzenia, ale z wyznawaniem „głębszych” emocji, już nie jest tak łatwo.
Ma prawdziwy talent, jeśli chodzi o malowanie. I chociaż doskonale zdaje sobie z tego sprawę, nie zbyt ma ochotę na wypełnianie swoich obowiązków związanych z pracą. Można by rzec, że „Nieodpowiedzialność” to jej drugie imię. Emi posiada także świetną pamięć fotograficzną, przez co czytanie książek, czy nauka map idzie jej jak z płatka, ale nie wykorzystuje tego tak, jak powinna.
Warto też dodać, że można naprawdę łatwo wprawić ją w zakłopotanie.
Czasami ludzie się zastanawiają dlaczego Emi nie posiada kocich uszu i ogona. Pasowałyby jej, co nie?
Opis wyglądu: Emi, jak widać, jest jasną blondynką i posiada oczy prawie takiego samego koloru, jak jej włosy. Jak już wspominałam wcześniej, nosi ubrania za duże o kilka rozmiarów, co utrudnia zobaczenie jej sylwetki. Zresztą, jej „ciuchy” i tak zawsze są pomięte, bo przecież jak inaczej? Włosy, pomimo ich ładnego koloru, nie prezentują się za ładnie, ponieważ gdzie nie popatrzeć, wszędzie natrafisz na złoty kołtun na jej głowie. Nie muszę chyba dodawać, że jak na swój wiek ma dziwnie NIE rozwinięte… Piersi. No i jest niska. Metr… Pięćdziesiąt? Pięćdziesiąt pięć? Coś około tego. Często inni biorą ją za dwunastolatkę, przez co niemal zawsze ma problemy z kupnem czegokolwiek. Wyjaśnia recepcjonistom, bibliotekarzom oraz kupcom że posiada siedemnaście lat ze stoickim spokojem, chociaż w środku na pewno ją to denerwuje.
Jako, że na jej twarzy prawie nigdy nie można dostrzec żadnych emocji, Emi chodzi ciągle z taką samą miną: znudzoną albo śpiącą.
Dodatkowe: Cóż, nie wiem, czy powinnam tak „odsłaniać” naszą bohaterkę, ale mówi się trudno: Ona nie cierpi burz. Nie powiedziałam tego!
Umiejętność Specjalna: –
Smok: –
Towarzysz: Baron
Wygląd: