niedziela, 23 sierpnia 2015

Od Atrium: Tłumaczenie

Po tym, jak uspokoiłam nieco Kevin'a, razem z kilkoma strażnikami wybiegłam z biblioteki. Natychmiast kazałam posłać po policję detektywów i tym podobne osoby, potrzebne, aby znaleźć sprawcę bądź sprawców tego haniebnego czynu. Nadal zastanawia mnie... Czemu ukradli tak mało wartościowe książki? Nie ryzykowaliby chyba włamania do TEJ biblioteki tylko dla takich książek. To nie ma sensu... To nie pora na takie rozważania. Po dosyć długich, mozolnych i nie udanych poszukiwaniach, wróciliśmy do początku naszej podróży. Nawet z wykorzystaniem umiejętności, które otrzymałam od mojego kryształu nic nie znaleźliśmy. Po tym wszystkim byliśmy jedynie wyczerpani, zawiedzeni i zdenerwowani. Stałam, rozmawiając ze strażnikiem, który znalazł swojego znajomego, kiedy przyszedł go zmienić. To on wezwał medyka i razem z innym chłopakiem, poszli do mnie. Zachowali się jak powinni. Ran dobrze ich pilnuje, wiedzą, co oraz kiedy mają robić. Nadal nie rozumiem, jakim cudem miało to miejsce, biorąc pod uwagę, że taka osoba jak Ran nimi dowodzi. Nie pozwoliłaby na coś takiego za nic... To naprawdę podejrzane. Przed biblioteką było już pełno osób. W takim wypadku, wszyscy się mobilizują i działają błyskawicznie. Dyskutowałam ze strażnikiem, mając nadzieję, iż dowiem się od niego czegoś nowego. To było jednak próżne. Staliśmy w miejscu, a to nie wróżyło nic dobrego. Traciliśmy czas. Jeśli ktoś raz się włamał, może być na tyle zuchwały, żeby zrobić to po raz drugi. Raczej by nikogo to nie ucieszyło. Z moich rozmyślań wyrwało mnie nagłe szturchnięcie.
- Przepraszam. Czy pani Atrium Nightmare? - spytała osoba stojąca za mną. Odwróciłam się w jej stronę i zobaczyłam małą dziewczynkę o krótkich włosach i wilczych uszach.
- Tak? - odparłam krótko pytaniem.
- Przesyłka - wyjaśniła mi dziewczynka. Szybko odebrałam list oraz spojrzałam na nadawcę. To od jednego z detektywów.
- Nareszcie! - powiedziałam sama do siebie - Trzymaj. Należy Ci się - rzuciłam szybko, dając kurierce wynagrodzenie. Otworzyłam kopertę, a następnie zaczęłam szybko czytać. Nie było zbyt wiele nowych informacji... Nagle zauważyłam, iż dziewczyna nadal się na mnie patrzy. Przerwałam czytanie, aby zapytać, o co chodzi.
- Coś nie tak? - zapytałam, przyglądając się kurierce.
- Czy pani jest wilkiem? A raczej, czy BYŁA pani wilkiem? - zebrała się, aby w końcu o to zapytać. Zaskoczyło mnie to. Nie widziała wcześniej wilków? Jeśli mam być szczera, to większość mieszkańców jest wilkami. Po prostu tylko nielicznym zostały uszy i ogony, jako pamiątki po starych czasach. Doprawdy, nikt nie zadał mi takiego pytania. Byłam przekonana, że wszyscy znają historie odnowienia miasta.
- Owszem, byłam. To takie nietypowe? - stwierdziłam w odpowiedzi na jej pytania. Następnie zostałam zasypana pytaniami, dlaczego tu nie ma innych wilków, czemu jest nas tak mało i tym podobne. Zaprawdę, interesująca osóbka. Nie zna historii odnowienia miasta oraz nie wiem, kto w nim rządzi. Smutne. Westchnęłam cicho. Jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo takiego.
- Moja droga, czyżbyś nie wiedziała? Większość miasta stanowią wilki, jednakże tylko nieliczne posiadają uszy i ogony, jak my. Wszakże, to wilki z Kryształowej Watahy odbudowały miasto. To właśnie wilki trafiły tu jako pierwsze, dopiero z czasem zaczęli się pojawiać ludzie. Nikt nie zapoznał cię z tą historią? - wyjaśniłam jej, a następnie wróciłam do czytania listu, nie czekając na jej odpowiedź. Gdy skończyłam, zauważyłam, że dziewczynka nadal stoi w osłupieniu obok mnie.

Flippa?

piątek, 14 sierpnia 2015

Od Kevin'a/Mike'a: Zwykła pogawędka

W bibliotece panował o wiele większy ruch i harmider niż zwykle. Powiem wprost, ani trochę mi to nie odpowiadało. To miejsce było dla mnie swego rodzaju oazą, można stwierdzić, że nawet drugim domem. Zazwyczaj nie przebywało tu tak wiele osób jak w tej chwili. Co jednak zrobić? Dobrze wiedziałem, iż działali po to aby odnaleźć skradzione książki, a to w tej chwili było najważniejsze na świecie. Z cichym westchnięciem patrzyłem na całą to aferę zza regału. Nie było co się wtrącać czy przeszkadzać. Wszystko czego ode mnie chcieli już powiedziałem, a zadając ciągłe pytania tylko bym przedłużał i utrudniał śledztwo. Odwracając się ujrzałem osobę oddaloną od tego wszystkiego, siedzącą przy stoliku na uboczu. Od razu rozpoznałem odcień włosów, które związane były wstążką. Podszedłem nieco bliżej.
- Co czytasz? - zagadnąłem, choć świetnie zdawałem sobie sprawę z tego, że chwyciła pewnie pierwszą lepszą książkę. Dobrze znam Lunę, jeśli przyszłaby NAPRAWDĘ coś przeczytać zdziwiłbym się. W tym wypadku jednak nie przeszkadzało mi to ani trochę, poznaliśmy się jeszcze jako wilki, tak więc nie powinno być to nic dziwnego.
- "Krzyształy i Krzyształki". Zakładam, że już czytałeś. A co u ciebie, Kevin'ku? - odparła nawet nie oglądając się za siebie. Też rozpoznaje mnie po samym głosie co? Podszedłem do krzesła naprzeciwko niej i z cichym odgłosem szurnięcia, wywołanym przez otarcie się drewna o ziemię, odsunąłem krzesło.
- Nie musisz zdrabniać mojego imienia - upomniałem cicho siadając. Nie irytowało mnie to co prawda, jednak nie widziałem żadnego sensu w tej czynności. - Jak myślisz? Tyle ludzi kręci się po bibliotece, jest po prostu świetnie - odpowiedziałem bardziej mruknięciem niż moim codziennym stylem mówienia. Nie było co ukrywać, cała ta sytuacja po prostu mnie męczyła i irytowała.
- O co cała ta afera? - spytała choć raczej nie była tym przejęta. Powiedziałbym, że co najwyżej zdobyło to trochę jej zainteresowania. Nic więcej, Luna już taką osobą była. Przynajmniej tak mi się zdawało, zgadywanie o czym myśli i jak zareaguje naprawdę nie było łatwe, nawet jeśli ją znałem.
- Ktoś ukradł książki - stwierdziłem wzdychając. Dalej nie dochodziło do mnie jak to mogło się stać. Mamy niezwykłych strażników, pod dowództwem jeszcze lepszego - Ran. Nie wyobrażam sobie żeby mogła ona popełnić jakikolwiek błąd kiedykolwiek. Nie było jednak już co myśleć po fakcie. Pokładałem całe swoje nadzieję w tym, że śledztwo się powiedzie. Nagle poczułem dziwne uczucie...A mimo to dobrze mi znane. Oznaczało tylko jedno i nie mogłem w żaden sposób nic zaradzić. Nie minęła sekunda i...Witam wszystkich! W ramach szybkiego wytłumaczenia - zwą mnie Mike i od czasu do czasu będę przejmował to opowiadanie. Wszyscy za? Nie? Trudno, nie obchodzi mnie to! A teraz wróćmy do sedna. Spojrzałem na Lunę zza szkieł okularów Kevin'a. Serio...Jak można mieć taką wadę? Szybko jednak przyzwyczaiłem się i zacząłem ignorować to małe utrudnienie. Dziewczyna wyglądała jakby chciała o coś jeszcze zapytać, ja jednak szybko przerwałem jej ruchem ręki. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na czereśnie ukryte pod książką którą rzekomo czytała. Wstając chwyciłem za grzbiet tomu i uniosłem go do góry.
- Jak mniemam raczej za to nie płaciłaś? Oj Luna, żeby się zniżać do kradzieży - powiedziałem, a wredny uśmieszek wpełzł na moje usta. Skąd wiedziałem, że są kradzione? Zgadywałem? Przeczucie? Nie mogę się mylić bo jestem demonem? Tak, to dokładnie coś w tym stylu. Z błyskiem w oku czekałem na jej odpowiedź.

Luna? Porozmawiamy o tym ^^?

Towarzysz Iskier

Imię: Iskier
Płeć: samiec
Charakter: Jest naprawdę temperamentny. Jeżeli coś mu się nie podoba, okazuje to w prost. Jest strasznie nieusłuchany dla obcych. Dla swojej pani by zrobił wszystko, choć często pokazuje pazurki. Bardzo czujny. Często znika, ale to rzadko się zdarza. Śpi ze swoją panią, przy jej głowie. Często kładzie się jej na ramieniu, brzuchu lub plecach. Wydaje się, że nie lubi pieszczot bo nie pozwala się nawet dotknąć innym, ale za to w ramionach Ri mógł by spędzić wieczność, mrucząc. 
Wygląd: 

Profil Merie Asane

Imię: Merie dla przyjaciół Ri
Nazwisko: Asane
Wiek: 18 lat
Płeć: kobieta
Rasa: wilk
Praca:  Muzyk
Kryształ:  Rubin, normalny
Charakter: Wydaję się kolejną szarą i normalną osoba w tym świecie. Ri zawsze próbowała odnaleźć siebie, lecz jest to bardzo trudne. Zawsze gdy próbuje sobie ułożyć w głowie swoje życie, to ma ciągły mętlik myśli. Powierzchownie Merie wydaję się przyjacielska, opanowana i poważna. Ale w rzeczywistości  jest naprawdę inna. Jej matka często powiadała :Ma ciężki charakter. Jest bardzo nie ufna, praktycznie to nie ufa nikomu. Potrafi zezłościć się w kilka sekund. Psuć komuś dzień jeżeli sama ma nie ciekawy. Odgryza się kiedy może. Ma w nosie to co o niej mówią. Mówi w tedy: ,,Oh..czuję się taka sławna''. Potrafi być irytująca i złośliwa dla otoczenia. Sama uważa, że nigdy nie była idealna, nie jest i nie będzie. Pogodziła się z tym. Szanuje tych, którzy szanują ją. I tak zostanie. Kocha grać na skrzypcach i potocznie mówiąc...wymiata na nich. Często grała młodszej siostrze a ona śpiewała. Dawno komuś nie grała i brakuje jej tego.  Pomimo, że jest opanowana można my było powiedzieć, że jest nie przewidywalna i nikt nie wie co się dzieje w jej głowie. Oczy zawsze pełne życia i blasku i ciągłej czujności. Bardzo rzadko się uśmiecha, nie licząc tego złośliwego uśmiechu. Jest bardzo tajemnicza i mało mówi, ale lub słuchać. Jest godna zaufania. Kocha samotność i nie lubi jak ktoś jej zakłóca czas. Jej mina zawsze jest taka sama: obojętna. Oczy zawsze niewzruszone. Gdy jest sama często gada do Iskra-swojego kota. Ri jest typową buntowniczką i nie lubi jak jej ktoś rozkazuje. Wie na co sobie pozwolić i ile jest warta. Ma temperamencik. Gdy jest sama gra na skrzypcach, lub strzela z łuku. Gdy głaszcze Iskra uspokaja się natychmiastowo. 
Opis wyglądu:  Ma długie czekoladowe włosy. Jest blada, choć usta delikatnie różowe. Jest szczupła, ale nie zbyt wysoka-ma tylko 165 wzrostu. Oczy piwne z odcieniem zielonego. Jest bardzo szybka i zwinna. Często ubiera za duże bluzki a do tego krótkie spodenki i zwykłe trampki. Włosy często są roztargane, lub upięte w wysoką kitkę albo gruby warkocz na bok. 
Dodatkowe: Na prawej łopatce ma bliznę ma około 3 cm, ale jest bardzo widoczna. 
Umiejętność Specjalna: Brak
Smok: brak
Towarzysz: Iskier
Wygląd:

wtorek, 11 sierpnia 2015

Towarzysz Ayami

Imię: Ayami
Płeć: samica
Charakter:  Ayami ma temperament. Gdy coś jej się nie podoba w zachowaniu Moonlight  wydaje z siebie przeciągły syk. Często budzi Moonlight rano nawet wtedy gdy ona nie ma na to ochoty. Zazwyczaj siedzi na ramieniu Moonlight. Bardzo lubi pieszczoty. Pomimo, że rano wstaje jest strasznym leniem ale to nie oznacza, że jest złym łowcą. Często coś mówi w swoim kocim języku.
Wygląd:

Profil Moonlight Fallse

Imię: Moonlight
Nazwisko:  Fallse
Wiek: 18 lat
Płeć: kobieta
Rasa: wilk
Praca: Śpiewak
Kryształ: Topaz niebieski normalny
Charakter:  Jest to bardzo nieśmiała dziewczyna. Kocha śpiewać. Ma naprawdę przepiękny głos. Niestety, w tym cudownym mieście wpadła w pułapkę. Moonlight, zawsze godzi się z losem nie chce go zmieniać, a wręcz nie potrafi. Ciągle poszukuje kogoś kto nauczył by ją obrony. Często marzy. Każdemu kogo napotka mówi grzeczne ,,dzień dobry’’ jednak nie lubi prowadzić dłuższej rozmowy. Nie ma przyjaciół. Rozmawia ze swoją przyjaciółką Ayami. To kot którego znalazła. Wydaje jej się, że ona jedyny ją rozumie. Kiedy nikogo nie ma koło niej, jest naprawdę wesoła. Wszyscy mówią, że jest ,,urocza’’. Lubi pomagać innym.
Opis wyglądu:  Zazwyczaj nosi białe lub turkusowe sukienki. Lewe oko ma lekko jaśniejsze od drugiego. Swój kamień nosi na szyi, ma on kształt łzy. Nie jest wysoka ma 156cm wzrostu.
Dodatkowe: Zawsze chciała, znaleźć przyjaciela wśród ludzi-wilków. Mieszka ze zwierzyńcem w domu.
Umiejętność Specjalna:  Brak
Smok: brak
Towarzysz: Ayami.
Wygląd:
Dopisek od Moonlight: Super gadam do kota ;-;

sobota, 8 sierpnia 2015

Od Filippy: Przesyłka

Fil miała dziś wyjątkowo dobry nastrój. Siedziała na gzymsie wesoło majdając nogami. W palcach obracała swój kryształ - cyrkonię - i obserwowała tętniącą życiem ulicę. Ile to już minęło odkąd znalazła to świecidełko i trafiła tutaj? Trzy lata? Cztery? Dziewczyna straciła rachubę. Wcale nie tęskniła za wilczym życiem. Jako człowiek o wiele łatwiej mogła okradać innych, a co za tym idzie nie chodziła już głodna i nie musiała żebrać. Tak. Teraz ma zdecydowanie lepsze życie.
  Przyjrzała się swojemu talizmanowi. Nic niezwykłego: błyszczący biały, półprzezroczysty kryształek, nawet nie zbyt dobrze oszlifowany, na najzwyklejszym, lecz wytrzymałym rzemyku. Filippa czuła, że kamień nie trafił do niej przypadkiem. Za bardzo do niej pasował. Ze złodziejskiego doświadczenia wiedziała, że cyrkonie nie są zbyt drogim materiałem. Jubilerzy często zastępowali brylanty świetnie oszlifowanymi cyrkoniami, do złudzenia przypominającymi swoich cennych kuzynów. Często nie oblekano ich nawet prawdziwym złotem ani srebrem, a jedynie stopami tych metali. Takie naszyjniki, bransolety, kolczyki i inna biżuteria były tanie w produkcji i drogie w sprzedaży. Wykonane były z niezwykłą precyzją i każdemu kupującemu wydawało się, że są warte swojej ceny (zawsze zbyt wygórowanej). Ileż to razy zwijała komuś jakieś błyszczące cudeńko, by na następny dzień dowiedzieć się, że zamiast diamentów i brylantów ukradła tanie cyrkonie.
  ,,Kłamliwe, nic nie warte, a jednak kryształ" pomyślała. ,,Zupełnie jak ja."
  Dziewczyna schowała talizman pod płaszczyk i owinęła szyję szalem. Zerwana noc zaczęła dawać jej się we znaki. Przeciągnęła się niebezpiecznie wisząc na krańcu gzymsu i ziewnęła potężnie, kładąc przy tym uszy po sobie. Cały czas ciekawiło ją dlaczego po zmianie w człowieka pozostały jej te wilcze słuchy. Nie rozważała jednak długo nad tym tematem. Zwłaszcza, że dzięki temu lepiej słyszała, a co za tym idzie - szybko reagowała. A szybka reakcja to w złodziejskim interesie podstawa.
  Nie żeby Fil była tylko uliczną złodziejką. O nie! Dziewczynka mimo młodego wieku dorobiła się reputacji doskonałej kurierki. Była mała, szybka i nie zwracała na siebie większej uwagi. Dzięki temu przekazywane jej przesyłki i listy zawsze docierały na czas do adresata bez uszczerbku. A ona jednak rzadko dostawała za to dobry napiwek.
  Filippa zdecydowała się w końcu zejść na dół. Zgłodniała nieco, a nie miała żadnej kasy. Wypadałoby zrobić jakieś szybkie zlecenie i może dyrektor poczty wypłaci jej co nieco. Dziewczynie nie chciało się kraść jedzenia. To było dziecinnie łatwe, nie przedstawiało żadnego wyzwania. Nie zniżyłaby się do takiego poziomu, dopóki by nie musiała. Podeszła na drugą stronę dachu i zeskoczyła na przybudówkę poniżej. Jakiś metr dalej z budynku wystawała jakaś rura znikająca w ścianie sklepu naprzeciwko. Fil skoczyła, chwyciła się rury (na szczęście wytrzymała jej ciężar), przebujała się do przodu, puściła i miękko wylądowała na ziemi. Pogwizdując ruszyła do stacji poczty.

  - Na pewno nie ma niczego do roboty? - zapytała proszącym głosikiem Filippa.
  - Niestety, panno Aldre. Musi panienka zajrzeć później - odpowiedziała starsza kobieta za biurkiem, pani Swiftspirl.
  Starsi kurierzy mawiali, że za ,,zamieszłych czasów" była to najlepsza kurierka jaką widziało to miasto. Wróciła do niego po niedługo po odbudowie i zajęła się zarządzaniem pocztą. Uważała, że jest już za stara na bieganie po ulicach.
  - Ani jednego listu? - nalegała dziewczyna.
  - Ani jednego. Idź już do domu, masz swoją zmianę dopiero jutro rano.
  Fil już miała odejść kiedy nagle do budynku poczty wszedł jakiś mężczyzna. Z kieszeni wystawała mu odznaka detektywa.
  ,,Naiwniak" pomyślała Filippa. ,,Myśli, że ze względu na pozycję nikt mu nie spróbuje tego ukraść? Co za zlekceważenie."
  Gdyby nie sytuacja dziewczyna z pewnością zabrałaby mu ją sprzed nosa, by nauczyć gościa odpowiedzialności. Teraz jednak była pod okiem pani Swiftspirl. Zaciekawiła ją także koperta w ręku przybysza. Czyżby szykowała się dla niej jakaś robota...?
  - Dzień dobry - rzucił detektyw. - Czy można...
  - Pewnie, że można to nadać, to poczta do cholery. Czemu zawsze wszyscy się głupio pytają? - przerwała mu pani Swiftspirl.
  - Mój błąd - mężczyzna uśmiechnął się przepraszająco. Nawet nie zaszczycił Filippy spojrzeniem.
  - Adresat? - spytała staruszka zapisując dane przesyłki.
  - Atrium Nightmare. Prawdopodobnie będzie w bibliotece. Chciałbym, żeby dostarczono jej te wyniki dochodzenia jak najszybciej.
  - Dobrze - starsza pani przybiła na liście pieczątkę poczty, po czym zwróciła się do trzynastolatki: - Fil, wiem, że to nie twoja zmiana, ale mogłabyś...
  - Się robi, pani Swiftspirl! - Filippa zasalutowała, chwyciła list i wybiegła na ulicę.
  Po drodze cały czas powtarzała sobie nazwisko odbiorcy. Atrium Nightmare, Atrium Nightmare...Drogę do biblioteki znała doskonale. Kiedyś nawet planowała coś stamtąd ukraść po zmroku, ale ostatecznie porzuciła ten zamysł. Ochrona była zbyt dobra. Poza tym gdyby ją złapali zostałaby wpisana do kartoteki. Jej nazwisko byłoby już na zawsze w aktach władz. Straciłaby anonimowość jako złodziejka. Być może straciłaby pracę...nie, takiej opcji nie ma. Biblioteki nie da się okraść.
  Ruch przed budynkiem zadziwił ją. Minęła kilku funkcjonariuszy władz miasta, kolejnych dwóch detektywów i ochroniarzy. Co tam się stało?
  Weszła do środka dopiero po tym, jak pokazała jakiemuś ważniakowi w garniaku pieczątkę poczty na przesyłce zaadresowanej do Atrium Nightmare. To musi być ktoś cholernie ważny, bo koleś nawet wskazał dziewczynie gdzie stoi adresatka. Była to białowłosa dziewczyna. Stała do Filippy tyłem, więc gdy kurierka do niej podeszła musiała ją delikatnie szturchnąć palcem.
  - Przepraszam. Czy pani Atrium Nightmare? - powiedziała.
  Atrium odwróciła się w jej stronę i dziewczynka nie mogła ukryć zdziwienia. Dopiero teraz zauważyła parę białych, wilczych uszu wystających spomiędzy włosów odbiorczyni.
  Ona również była kiedyś wilkiem!
  - Tak? - odparła krótko Atrium.
  - Przesyłka - wyjaśniła Fil gapiąc się na wyższą dziewczynę okrągłymi jak spodki oczami.
  Odkąd mieszka w mieście NIGDY nie spotkała innego wilka. Ludzie często dziwnie przyglądali się sterczącym uszom trzynastolatki. A ją zawsze dziwiło, że inni takich nie mają.
  Atrium odebrała od niej list i popatrzyła na nadawcę.
  - Nareszcie! - powiedziała do siebie. - Trzymaj. Należy ci się.
  Białowłosa dała Fil drobne wynagrodzenie. Dziewczynka schowała cenny napiwek do kieszeni płaszcza. Dalej jednak przyglądała się uszom dziewczyny. Ta zwróciła uwagę,ii że kurierka stoi jak słup soli i przerwała czytanie otwartego listu.
  - Coś nie tak? - zapytała.
  Filippa zebrała się do odpowiedzi:
  - Czy pani jest wilkiem? A raczej, czy BYŁA pani wilkiem?

Atrium? Będzie cię męczyć pytaniami x3