wtorek, 21 lipca 2015

Od Atrium: "Nagła" pobudka

Cały poprzedni dzień spędziłam w budynku sądowym, zajmując się tym, co zawsze. Dzisiaj miałam dzień wolny od pracy. Jak to dobrze... Była około dziesiąta rano, a ja już nie spałam, jednak nie ruszałam się z miejsca, nie licząc mojego przewracania się z boku na bok, co jakiś czas. Nie wstanę przed południem. Codziennie pracuję od świtu, aż do ciszy nocnej, czyli do późna, prościej to ujmując. Leżałam wtulona w Curse'a, obok jego lewego boku. Jego ogony są o wiele lepsze, niźli zwykła pościel. Niby mam łóżko, w którym mogłabym spać, ale wolę to, jak jest teraz. To o wiele przyjemniejsze. Słyszałam jego spokojny oddech, przy którym ciągle się poruszał. Moim zdaniem to takie uspokajające. Byłam w stanie bliskim ponownego zaśnięcia, które by mi się nie udało, ale słyszałam rozmowy za drzwiami mojego mieszkania. Zakryłam uszy rękami, gdyż przeszkadzały mi one. Teraz już tylko czekałam na to, że ktoś tu wejdzie. Odkryłam  narządy słuchu i nie podnosząc głowy, zaczęłam na oślep szukać czegoś, czym mogłabym rzucić. Ewentualnie mojej katany. Kiedy w końcu znalazłam jakąś walającą się obok poduszkę, natychmiast ją chwyciłam i ułożyłam się w pozycji, w której mogłam spokojnie odpoczywać, a jednocześnie dogodnej do rzucania. Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Gdy tylko w wejściu pojawiła się postać, od razu dostała poduszką w twarz. Ku braku mojego zaskoczenia, był to mój przyjaciel, Kevin. Po chwili odwróciłam się tyłem do niego.
- Przyjdź w południe - stwierdziłam znudzonym tonem, który był dla mnie w stu procentach normalny. Nie czekałam na jego odpowiedź. Usłyszałam jego ciche westchnięcie.
- I co ja mam niby zrobić...? - spytał mało słyszalnie samego siebie. Kazali mu tu przyjść, to oczywiste. - Wiem, że masz dziś wolne, ale nie możesz spać do południa - stwierdził, tym razem mówiąc do mnie. Zaczęłam mruczeć coś niezrozumiale nawet dla mnie.
- Czemuuu? To, że wypuściłam cię wczoraj wcześniej, nie znaczy, iż poszłam do domu! Wróciłam koło pierwszej w nocy! - zaczęłam marudzić, nie patrząc na niego, lecz wtulając się w mojego towarzysza, który niewzruszony tą sytuacją, spał dalej. Przynajmniej tak myślałam.
 - Rozumiem to i szczerze powiedziawszy nie budziłbym Cię gdyby mi nie kazali...Możesz zrobić to dla mnie? - zapytał jakby z nadzieją w głosie. Dla niego... Hm...
- Najpierw masz mi powiedzieć, o co im chodzi... - mruknęłam w odpowiedzi. Jeśli mają jakiś powód warty mojej pobudki, to bardzo chętnie go posłucham. Naprawdę jestem rano taka straszna, że muszą wysyłać aż Kevin'a, zamiast sememu mnie obudzić?
- Atri, nie ma czasu na dokładne tłumaczenie. Ktoś się włamał do biblioteki, rozumiesz? - zadał kolejne pytanie nerwowym jak na niego głosem. Chwila... CO?! Natychmiast zerwałam się z miejsca, a po pięciu minutach stałam już ubrana przy drzwiach. Szybko wyszliśmy i razem z dwójką chłopaków, którzy zauważyli włamanie, ruszyliśmy do Diamentowej Biblioteki. Żeby nie tracić czasu, polecieliśmy na Noroi'u, dzięki niemu po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Natychmiast poszliśmy do strażnika, pilnujące wejście, którym to włamywacz się dostał. Był ciężko ranny, medyk już się nim zajmował. Był półprzytomny, więc nie opłacało się go pytać. Od razu zaczęłam wypytywać, co zniknęło. Na nasze szczęście, tylko kilka książek, w których nie było informacji na tematy takie jak kryształy czy też to, co było w mieście wieki temu. Nie zmienia to faktu, iż trzeba dopaść złodzieja bądź złodziei.

Kevin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz